Choć dziś jest jedną z czołowych postaci współczesnego amerykańskiego designu, Waldo Fernandez nie pochodzi ze Stanów Zjednoczonych. Urodził się w Hawanie, stolicy Kuby, skąd jego rodzice przeprowadzili się do Nowego Jorku, gdy Waldo był nastolatkiem. Jego ojciec był inżynierem, natomiast matka miała talent do projektowania, który zaszczepiła synowi. Nic dziwnego, że ten zdecydował się na studiowanie architektury i designu. W pogoni za swoim amerykańskim snem jako alma mater wybrał jednak nie jedną ze szkół projektowania na Manhattanie, lecz University of California w Los Angeles. Stamtąd był już tylko o krok od zostania projektantem gwiazd.
Hollywood zresztą od zawsze go pociągało. Jeszcze podczas studiów pracował jako asystent zdobywcy Oscara, scenografa Waltera M. Scotta, pomagając przy dekoracjach do takich filmów jak Planeta Małp czy Doktor Dolittle. Przełom w jego karierze nastąpił w 1974 roku, gdy otrzymał swoje pierwsze zlecenie na projekt wnętrz luksusowej willi. Traf chciał, że zleceniodawcą był sam John Schlesinger, nagradzany hollywoodzki reżyser. Od tego momentu kariera Waldo Fernandeza jako designera nabrała tempa. Jego eklektyczny styl i zamiłowanie do ozdabiania wnętrz dziełami sztuki z najróżniejszych okresów sprawiły, że styl kubańskiego projektanta szybko stał się rozpoznawalny, a wśród jego klientów pojawiły się takie sławy, jak Elisabeth Taylor, Jennifer Aniston, Will Smith, Sean Connery, Brad Pitt oraz Angelina Jolie. Sam Fernandez przyznaje, że doświadczenie z planu filmowego jest wciąż ważną częścią jego procesu twórczego. „Zaczynałem pracę w Hollywood, tworząc scenografie do filmów. Czytałem scenariusz i wyobrażałem sobie, co mogę zrobić z przestrzenią – jaką magię mogę stworzyć. W istocie jest to coś, co nadal robię”.