Nic więc dziwnego, że azjatycki kraj pokazuje nowe oblicze i znacząco zmienia swój wewnętrzny wizerunek, gdyż aspiracje mieszkańców i potrzeba luksusu lawinowo rosną.
Już od dłuższego czasu znalezienie przedmiotów, na których pod hasłem „made in” widnieje inne państwo niż Chiny, graniczy z cudem. Chińskie wyroby, które zalały świat, stały się jednak synonimem bylejakości i braku klasy. Już nawet dzieci posługują się stereotypowym sformułowaniem „chińskie gie” w odniesieniu do zabawek, które rozpadają się przy pierwszym kontakcie z małymi rączkami. Tylko czy tak jest naprawdę? Otóż czas otworzyć szeroko oczy i dostrzec, że największe państwo świata rzeczywiście ma nam do zaoferowania znacznie więcej, niż sądziliśmy. I to nawet najbardziej wymagającym odbiorcom.
Chiny nieustannie rosną w siłę i są już jedną z najważniejszych potęg ekonomicznych świata. Wikipedia podaje, że w 2030 r. CHRL stanie się potęgą ekonomiczną numer 1. Trwający od lat 80. niezwykle dynamiczny rozwój jest efektem transferu nowych technologii i korzystnych warunków dla inwestycji zagranicznych. Koszty pracy w Chinach są niskie, pracownicy mają absolutny zakaz strajkowania, a dostosowanie się do ciężkich warunków pracy na pewno ułatwia im dodatkowo, żywiony przez większość mieszkańców Państwa Środka, szacunek do przedsiębiorczości i kult pracy. Te czynniki sprawiają, że społeczeństwo chińskie się bogaci. Według badań Banku Światowego liczba mieszkańców Chin żyjących za mniej niż jednego dolara dziennie zmalała z 730 mln (73,5 proc.) w 1981 r. do 97 mln (7,4 proc.) w 2008 r. Z drugiej strony warto podkreślić, że w 2010 r. 18 mln gospodarstw domowych w Chinach cieszyło się rocznymi przychodami powyżej 16 tys. dolarów. Szacuje się, że w 2020 r. w takiej sytuacji będzie już ponad 160 mln rodzin, co daje niebagatelną liczbę 400 mln ludzi, którzy chętnie dadzą się ponieść boomowi konsumpcyjnemu.
Nic więc dziwnego, że Chiny pokazują nowe oblicze i znacząco zmieniają swój wewnętrzny wizerunek, gdyż aspiracje mieszkańców lawinowo rosną i dostrzegalna jest coraz większa potrzeba luksusu. Nie możemy się więc dziwić, że największe na świecie centra handlowe (530 tys. mkw. będzie miało centrum SM Tianjin Shopping Center, co oznacza, że zajmie powierzchnię 74 boisk do piłki nożnej), najwyższe i najbardziej luksusowe hotele oraz inne udogodnienia powstają właśnie w Państwie Środka.
Chińska celebrytka
Chińska celebrytka, znana postać mediów i mandaryńskiej sieci internetowej, Hong Huang, otworzyła w Pekinie The Brand New China Store, skupiający się głównie na produktach lokalnych designerów i projektantów. Chińskie marki zaczynają także wychodzić poza granice imperium i znajdują uznanie w innych krajach. Sportowe buty marki Hui Li, stworzone właściwie z myślą o lokalnych odbiorcach jeszcze w latach 50. ubiegłego wieku, pojawiają się na łamach takich wydawnictw jak „Vogue” czy „GQ”. Jednym z najlepszych chińskich produktów eksportowych okazała się także marka Li-Ning, założona przez chińskiego gimnastyka, produkująca odzież, buty oraz sprzęt sportowy. O jej sile świadczą głównie fakty takie jak kontrakt reklamowy z gwiazdą koszykówki amerykańskiej Shaquille’em O’Nealem. Ostatnio do grona sław promujących markę dołączyła także Jelena Isinbajewa, światowa rekordzistka w skoku o tyczce, do niedawna twarz marki Adidas. Podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie Li-Ning ubierało reprezentację Szwecji oraz Hiszpanii, a swoje salony otworzyło już w wielu europejskich krajach, m.in. w Belgii i Holandii. Li-Ning podbija także USA, co z szacunkiem odnotował „Time”, pisząc o marce jako o producencie dóbr wysokiej jakości i wnioskując przy tym, że wkrótce może stać się jednym z najbardziej rozpoznawalnych towarów eksportowych Państwa Środka. O sukcesie marki decyduje jednak także ciekawy design, który łączy w sobie aktualne trendy i motywy dalekowschodnie. Chińskich marek, które podbijają serca oraz portfele konsumentów spoza granic kraju, jest znacznie więcej: młodzieżowa marka Hi Panda opanowała nie tylko Koreę czy Japonię. Jej produkty znajdziemy w najważniejszych stolicach Europy: Londynie czy Paryżu, podobnie zresztą jak kosmetyczna marka Herborist, która także przypuściła szturm na Europę. Z kolei europejskie marki i koncerny nie boją się sprzymierzyć z tym, co chińskie. Swatch wypuścił na rynek dwa modele zegarków zaprojektowane przez chińską projektantkę mody Umę Wang, a francuski gigant modowy LVMH wykupił 10 proc. udziałów w jednej z najbardziej prestiżowych marek modowych na tamtejszym rynku: Ochirly. Chińczycy są naprawdę kreatywni i twórczy! Warto zapamiętać to raz na zawsze.