Pokolenie Go
Technologia zmusza nas do szybszego życia, wprowadza dodatkowe bodźce, nakręca do myślenia. Czas się przystosować. Nie będą tego musiały robić nasze dzieci. Już teraz widok dwulatka z własnym tabletem, na którym ogląda bajki, nie jest może powszechny, ale się zdarza! Dla nas to jednak przełom i spore wyzwanie, ale można śmiało powiedzieć, że są grupy, którym bardzo sprawnie udaje się zaadaptować do jeszcze szybszych obrotów. O dziwo, coraz lepiej radzi sobie pokolenie niegdyś nazywane straconym. Dziś mówi się o nim – pokolenie Go! To właśnie oni, dotychczas najbardziej bezużyteczni i pozornie nieogarnięci na rynku pracy przedstawiciele dzisiejszych dwudziestolatków, nadają ekonomii nowy rytm. Bez stresu zakładają jednoosobowe firmy, łączą się na zasadach co-workingu i spędzają czas w niezwykłych biurach, które freelancerzy mogą wynajmować na godziny. Wiele takich miejsc to zresztą wyjątkowe perełki designu, a na ich widok gęsiej skórki dostałby niejeden prezes skostniałej korporacji. Loosecubes – bo taką angielską nazwę noszą miejsca wynajmowane na godziny przez freelancerów, którzy już nie chcą gromadzić się w kawiarniach, ale przede wszystkim szukają wsparcia dla swoich pomysłów i idei wśród szerszej grupy, potrzebują wymiany myśli – to idealnie zaprojektowane przestrzenie. Z jednej strony pozwalają się skupić na swoich zajęciach, z drugiej stanowią doskonały poligon dla wymiany biznesowych i społecznych doświadczeń start-upów.
Loosecubes Headquarters na Brooklynie oferuje namiot tym, którzy potrzebują odrobiny intymności. Można poczuć się jak na wakacjach, choć nie trzeba martwić się o Wi-Fi. SocietyM w Glasgow, którego hasło przewodnie to „Freedom To Work”, to z kolei wnętrze na miarę ekskluzywnego klubu dyskusyjnego. W tak zaaranżowanej przestrzeni muszą się rodzić dobre projekty! Pokolenie Go – jedno z najliczniej reprezentowanych w mediach społecznościowych, aktywnie w nich uczestnicząc, nauczyło się dzielić wiedzą, doświadczeniami i otwarcie wchodzić w nowe relacje zawodowe – także w realu. Nie jest to dobra wiadomość dla tych, którzy sądzą, że prowadzenie życia także w społecznościach jest tylko pożeraczem czasu.
Dzięki ogromnym możliwościom, jakie dają nam nowe narzędzia, mnóstwo projektów jest realizowanych z niespotykanym dotąd rozmachem. Jednym z nich jest największa na świecie iluminacja świetlna Klik Systems. Animowany do muzyki interaktywny pokaz świetlny obejmuje ponad 550 okien o długości 150 metrów. Jest to jednak wysoce ekologiczne rozwiązanie, gdyż energia w całości pochodzi ze słońca. Do jego zasilenia użyto baterii słonecznych umieszczonych na dachu budynku. Technologia nie wyklucza jednak ekologicznego nastawienia do otaczającego nas świata – wręcz przeciwnie. Popularność tego zjawiska nieustannie rośnie. Świadomość naszego wpływu na środowisko przejawia się w wielu ciekawych inicjatywach. Coraz chętniej dzielimy się np. przedmiotami. Re-commerce to trend, na który należy szeroko otworzyć oczy, bo dzięki niemu możemy w praktyce odnieść wiele korzyści. Dostępność internetowych technologii umożliwiających pozbycie się niechcianych rzeczy jest obecnie większa niż kiedykolwiek. I zatacza coraz szersze kręgi, bo nie dotyczy już tylko odsprzedaży takich dóbr jak samochód czy mieszkanie. Dotyczy dosłownie wszystkiego, co mamy, nawet doświadczeń czy umiejętności lub, tak jak w przypadku coachsurfingu, wymieniamy swoje mieszkania na wyjątkowe doznania wakacyjne.
Coraz bardziej bezinteresownej wymianie dóbr towarzyszy proces powstawania wcale nie byle jakich sklepów, które oferują używane niepotrzebne przedmioty dosłownie za tyle, ile jesteśmy w danej chwili skłonni za nie zapłacić. Takich wnętrz nie powstydziłby się żaden szanujący się butik. Weźmy Treasure & Bond. Ten mieszczący się na Broadwayu sklep ani trochę nie wygląda jak miejsce dla ubogich. W jego filozofię wpisane jest bowiem pomaganie innym, z wyobraźnią i stylowo.
Zjawisku ponownego użycia dóbr towarzyszy także proces włączania przez marki do swojej strategii zasad odpowiedzialnego biznesu. Coraz częściej biorą one na siebie odpowiedzialność za recykling swoich produktów. Nike już od wielu lat prowadzi program Reuse-A-Shoe. Przez cały czas jego trwania zebrano 25 mln sztuk używanych butów tej marki. Po przetworzeniu uzyskiwany materiał, Nike Grid, wykorzystywany jest do produkcji nowych produktów. Podobnie sieć sklepów sportowych Decathlon – wprowadziła markę Trocathlon. Funkcjonuje ona tylko jeden dzień w miesiącu, kiedy to skupowany jest stary sprzęt sportowy, w zamian za co można otrzymać bony zakupowe na nowe akcesoria. Zużyte przedmioty, rzecz jasna, idą do recyklingu.
Rosnąca świadomość naszego osobistego wpływu na losy świata jest wynikiem coraz skuteczniejszego i szybszego dzielenia się informacjami. Stajemy się konsumentami coraz bardziej odpowiedzialnymi, a skoro media społecznościowe i nasza powszechna obecność w internecie tak czy inaczej wpływają na ograniczenie naszej prywatności – dlaczego nie zrobić z tego użytku? W tym miejscu dochodzimy do jednego z najwyraźniej rysujących się obecnie trendów, jakim jest crowdsourcing.
Crowdsourcing – mądrość tłumów
Crowdsourcing to nic innego jak mądrość tłumów lub zbiorowa mądrość. Obecnie o tym zjawisku mówi się coraz częściej w odniesieniu do zbiorowego dzielenia się informacjami, także tymi subiektywnymi, związanymi z naszymi własnymi gustami oraz preferencjami. I jak się okazuje, dzięki temu możemy zmieniać świat na lepsze. Oczywiście nie brakuje również firm, które postanowiły skorzystać z mądrości tłumów. Nie należy jej przeceniać, ale kto wie lepiej, czego mu trzeba, niż konsument we własnej osobie? Skorzystał z tego choćby serwis iStock Photo – jeden z najbardziej popularnych światowych serwisów ze zdjęciami, który swego czasu zaprzestał oferowania zdjęć pochodzących wyłącznie z wyspecjalizowanych agencji fotograficznych. Okazało się bowiem, że mnóstwo amatorów robi nie gorsze fotki. A do tego, dzięki swojej mobilności, bardzo różnorodne. Dopuszczenie ich do oficjalnych baz sprawiło, że iStock wyszedł z ofertą do zupełnie nowych klientów: tych, którzy szukają świetnej jakości, ale w bardzo korzystnej cenie.
Opowieść o cyfrowych trendach mogłaby w zasadzie nie mieć końca. I nie jest to już futurologia, lecz tu i teraz. Zapewne wkrótce wsparciem mogą okazać się okulary Google, za pomocą których sprawdzimy pogodę, wyglądając jedynie za okno; wykryjemy znajomego idącego ulicą czy ujrzymy niezbędne opcje – Alt+Ctrl+Delete! – które wyświetlą nam się przed oczami, reagując na głos.