zachwyt, inspiracja, pragnienia, zmysł, smak, ciekawość, zapach, pożądanie, piękno

Paola Navone

Paola Navone to z pewnością jedna z najbardziej barwnych przedstawicielek włoskiego designu. Jej projekty nie dają się łatwo zaszufladkować. Wykorzystywane przez nią style ciągle się zmieniają i łączą, a inspiracji projektantka szuka w nieustannych podróżach – od tych dalekich, na odległe krańce Azji i Afryki, po bliskie, codzienne, jak wyprawa na spacer czy do sklepu.
Jej przygoda z designem zaczęła się w latach 70., gdy po studiach architektonicznych w rodzinnym Turynie przeprowadziła się do Mediolanu i zetknęła z twórczością kilku eksperymentatorów w dziedzinie sztuki użytkowej, tworzących pod sztandarami grupy Alchimia. Wykształcona w klasycznym, włoskim stylu projektowania, Paola Navone zafascynowała się nowym podejściem do designu, polegającym głównie na zabawie formą, bez przykładania szczególnej wagi do użytkowych walorów projektowanych przedmiotów. Alchimia prezentowała projekty nowatorskie, prowokacyjne, a przez krytyków uważane za zupełnie szalone. Pozornie bezużyteczne projekty Ettore Sottsassa, Alessandro Mendiniego czy Michele De Lucchi, choć nie przyjęły się w ich awangardowej formie, wywarły jednak olbrzymi wpływ na przyszłość włoskiego designu i podejście branży do projektowania. Te wczesne eksperymenty ukształtowały też późniejszą twórczość Paoli Navone, dając jej odwagę, by porzucić utarte schematy i wyjść poza tradycyjne podejście do designu.

Navone jest zresztą bardzo bystrą obserwatorką, prawdziwą odkrywczynią stylów. Opuściwszy rodzinny Turyn stosunkowo późno, bo dopiero po studiach, zachłysnęła się podróżami po świecie do tego stopnia, że dziś nie wyobraża sobie bez nich życia. Do jej ulubionych regionów należy Afryka Północna, której arabskie rzemiosło i charakterystyczne wzornictwo stanowią ważny filar wielu jej projektów, a także Azja – przez wiele lat mieszkała w Hongkongu oraz podróżowała między innymi po Malezji. To właśnie podróże na Wschód otworzyły przed Paolą Navone zupełnie nową koncepcję projektowania – pokazały jej niespotykane dotąd wzory, kolory i kształty, które swobodnie połączyła z otwartością i minimalizmem Zachodu. Trzeba zresztą przyznać, że umiejętnie wykorzystała ten eklektyzm. Już w latach 80. wraz z Giulio Cappellinim stworzyła Mondo – oddział jego firmy meblarskiej, czerpiący inspiracje z etnicznych wzorów i kolorów. Natomiast od 1998 roku nieprzerwanie pełni rolę dyrektor artystycznej Gervasoni, włoskiego producenta mebli o tradycjach sięgających XIX wieku, dla którego osobiście stworzyła kilka z najbardziej znanych projektów.

Obok dalekich podróży, podczas których chłonie odmienność innych niż europejska kultur i odkrywa etniczne rzemiosło, kolejną inspiracją Navone są starocie. Designerka potrafi dostrzec duszę w podniszczonym meblu, znalezionym gdzieś na pchlim targu czy w dawno nieużywanych sprzętach, odkrytych na zakurzonym strychu. Pociąga ją w tych przedmiotach niepowtarzalność. Być może były dziełem lokalnego rzemieślnika i pozostają jedyne w swoim rodzaju? A może wyprodukowano je seryjnie w fabryce, ale zdekompletowały się i dziś pozostają unikalne? Paola Navone wie, jak na nowo obudzić je do życia i wykorzystać w projektowanych przez siebie wnętrzach. Jest zresztą uznawana za jedną z prekursorek i głównych propagatorek stylu shabby chic, polegającego na przywracaniu do życia starych mebli, z widocznymi śladami użytkowania i zestawieniu ich z nowoczesnymi przestrzeniami. W tych niedbale pomalowanych drewnianych przedmiotach, których słoje przebijają przez warstwę białej lub pastelowej farby, dostrzega bowiem coś romantycznego i niepowtarzalnego, co nadaje jej projektom kobiecy pierwiastek.
W swoich projektach Paola Navone często łączy też lokalne rzemiosło i przedmioty vintage z nowoczesnymi technologiami, tworząc zupełnie nowe projekty-hybrydy. Design to dla niej proces dwufazowy. W pierwszej fazie, trwającej nieustannie i podświadomie, designer analizuje otaczającą go rzeczywistość. Jeżeli odkryje w sobie nieustanną ciekawość świata i spostrzegawczość, z czasem zacznie dostrzegać inspiracje dla swoich projektów w najróżniejszych sytuacjach i miejscach. Wtedy może już przystąpić do drugiej fazy – syntezy – podczas której połączy dostrzeżone inspiracje w taki sposób, by stworzyć dopracowaną całość, jednocześnie użyteczną i zaskakującą. Wszystko to z dużą dozą prostoty i pozornej niedbałości. Design nie jest bowiem dla Paoli Navone ciężką pracą czy precyzyjnym zestawianiem idealnych elementów, ale procesem twórczym, który powinien sprawiać radość.


Niektórzy tańczą gdy coś w nich umiera. Inni płaczą. Efekt jest ten sam, a potem go nie ma. Są pustki tak gotowe by się napełnić, że okradają nas z przyjemności dawania. Każdego dnia wybija godzina, którą w pełni odczujesz tylko raz. Wielka Radość jest drogowskazem.

W zasadzie powinienem dokończyć rozpoczętą w poprzednim numerze opowieść o Azji, gdzie po przygodach w Malezji, na wyspie Langkawi i w Wietnamie, w Sajgonie, poleciałem do Tajlandii, ale pomyślałem sobie, że raz, co za dużo to niezdrowo, dwa, sam Bangkok to za mało, żeby napisać fajnie o tym kraju.