zachwyt, inspiracja, pragnienia, zmysł, smak, ciekawość, zapach, pożądanie, piękno

Eugeni Quitllet. Design

W czasach, gdy niemal wszystkie otaczające nas przedmioty wykonane są z traktowanego dziś jako oczywistość plastiku, Eugeni Quitllet uznaje ten materiał za szczególnie cenny. Zafascynowany jego plastycznością i możliwością wykonania  z niego niemal każdego kształtu, projektant stara się przekroczyć bariery formowania tej lekkiej i wytrzymałej substancji. Pomysły na jego produkty rodzą się w głowie i dopiero, gdy dojrzeją i nabiorą ostatecznego kształtu, designer zaczyna  zastanawiać się nad technologią ich produkcji. Jest przy tym  bezkompromisowy, od początku posiada bowiem wizję ostatecznego efektu i jego wykorzystania w codziennym życiu.

Pochodzący z Ibizy projektant pierwsze kroki stawiał w pracowni jednego  z najbardziej znanych współczesnych designerów, Philippe Starcka. Zdolny młody człowiek został zauważony przez mistrza w 2001 roku i jako jeden z nielicznych miał okazję współpracować z wymagającym projektantem w kreatywnym duecie. 

Owocem kooperacji dwóch fascynatów nowoczesnych materiałów i niecodziennych form były takie projekty, jak krzesło Masters, krzesło Dr YES czy lampa K-Ray. Eugeni Quitllet nie może być jednak traktowany jako „dodatek do Starcka”. Jego kariera nabrała tempa w ciągu ostatnich pięciu lat i dziś designer może pochwalić się m.in. kolekcją nieco topornych mebli Bum Bum, które można wzbogacić o system głośników i świateł, nawiązującą kształtem do samolotów kolekcją plastikowych naczyń dla Air France czy ciekawym zestawem krzeseł Tabu. Quitllet eksperymentuje także z grawitacją, osadzając lampy, wazony i inne gadżety w formach z transparentnego plastiku czy szkła.


Niektórzy tańczą gdy coś w nich umiera. Inni płaczą. Efekt jest ten sam, a potem go nie ma. Są pustki tak gotowe by się napełnić, że okradają nas z przyjemności dawania. Każdego dnia wybija godzina, którą w pełni odczujesz tylko raz. Wielka Radość jest drogowskazem.

W zasadzie powinienem dokończyć rozpoczętą w poprzednim numerze opowieść o Azji, gdzie po przygodach w Malezji, na wyspie Langkawi i w Wietnamie, w Sajgonie, poleciałem do Tajlandii, ale pomyślałem sobie, że raz, co za dużo to niezdrowo, dwa, sam Bangkok to za mało, żeby napisać fajnie o tym kraju.