zachwyt, inspiracja, pragnienia, zmysł, smak, ciekawość, zapach, pożądanie, piękno

Christy Lee Rogers. Wodna fotografia

Christy Lee Rogers jest artystką wizualną, urodzoną i mieszkającą obecnie w Kailua na Hawajach. Znana jest z łamania zasad konwencjonalnej fotografii, a tworzy ją wykorzystując grę świateł w wodzie (chiaroscuro). Dzięki stosowaniu silnych kontrastów jej jedyne w swoim rodzaju dzieła wyglądają jak żyjące obrazy barokowych malarzy – Caravaggia czy Rembrandta. Dzięki temu poznał ją cały świat. Modelami są ludzie, których bezładne ciała zanurzone w wodzie prezentują piękno ludzkiej natury. Jej obsesja na punkcie wody jako środka wyrazu czyni z niej artystkę wyjątkową. Jak do tej pory Christy wystawiała swoje prace w USA, Paryżu, Londynie, Meksyku, Szanghaju, Brazylii, RPA i we Włoszech. Znajdują się także w prywatnych i publicznych kolekcjach oraz ukazały się w magazynach takich jak Vogue, Harper’s Bazaar, Art China, Elle Decoration, Global Times, The Independent, Casa Vogue, Photo Technique, Photo Korea i wielu innych oraz na kilku okładkach albumów, w tym w Orcheografii zespołu Wang Chung. Jej zdjęcia w latach 2013–2014 wybrano do promowania sezonu koncertowego opery francuskiej Angers-Nantes. Ponadto artystka jest podwójną finalistką nagrody Contemporary Talents przyznawanej przez Fondation François Schneider we Francji, a firma Apple zleciła jej tworzenie podwodnych zdjęć za pomocą iPhone’a 11Pro. W 2019 roku zdobyła nagrodę Open Photographer of the Year podczas Sony World Photography Awards. Jej ostatnia wystawa Reckless Unbound pokazywana jest w muzeum Longleat House w Wielkiej Brytanii. W rozmowie z nami wyznała, iż przebieg jej drogi twórczej zainspirował Federico Fellini, a także że w tym roku przygotowuje duży i jak na razie tajemniczy projekt obejmujący zdjęcia i filmy, które będą kręcone na jej rodzinnej wyspie. 


Czy od zawsze interesowała cię sztuka barokowa, głównie malarstwo Caravaggia? Dlaczego akurat ten okres w dziejach jest ci bliski?
Pod wieloma względami czuję się związana z barokiem i Caravaggiem. Jest we mnie coś głębokiego, czego nie jestem do końca świadoma, a wypływa to z serca. Nigdy nie zamierzałam naśladować akurat tego okresu w sztuce, ale mam obsesję na punkcie ruchu, dramatyzmu, ludzkiego ciała, światła i cieni. To część tego, kim jestem. Moja miłość do kreowania obrazów wychodzących poza naszą rzeczywistość i ją kwestionujących również wpłynęła na mój styl. W tym wszystkim można doszukać się mojego poszukiwania wolności. 

Jesteś jedną z najbardziej oryginalnych artystek naszych czasów. W jaki sposób tworzysz swoje podwodne dzieła? Jak narodziła się ta idea?
Pod wodą wszystko jest magiczne. To nieodkryty świat. Woda jest piękna i daje spokój. Po raz pierwszy zaczęłam z nią eksperymentować 17 lat temu. Później postanowiłam pójść dalej, porzucić reguły i wszelkie oczekiwania. Pierwsze wykreowane przeze mnie dzieła przypadają na dość trudny okres mojego życia – byłam wtedy w bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej. Robiąc te zdjęcia, zaczęłam zdawać sobie sprawę, co tak naprawdę ma dla mnie znaczenie. Od tego momentu tworzę bez strachu. Ten straszny i trudny okres w życiu pomógł mi stać się prawdziwą artystką i odkryć prawdziwą siebie. 


Ile trwa przygotowanie takich „wodnych” zdjęć? Czy mogłabyś opisać cały proces przygotowań? 
Zawsze zaczynam od zapisania w notesie pomysłów oraz szkicuję kostiumy, gamę kolorów, które będą mi potrzebne do zrealizowania mojego planu. Przy robieniu zdjęć towarzyszy mi motyw przewodni. Ustawiam modeli w wodzie w taki sposób, aby wyrażali moje idee. Cały proces jest improwizacją. Eksperymentujemy, odkrywamy nowe rozwiązania. Przed sesją zdjęciową rozmawiam z każdym z modeli, wyjaśniam im, jak mam zamiar ułożyć ich ciała w wodzie i jak rozprowadzić światło. Wielokrotnie to powtarzamy, a potem testują na sobie ten rodzaj uczucia, gdy pod wodą zaczyna brakować tlenu. Chcę, aby wyobrazili sobie te sceny, żeby czuli się wolni, żeby oddali emocje przypisane każdemu z moich konceptów. Światło może się zmieniać w różnych scenach, oni też muszą się z tym światłem zsynchronizować. Kostiumy wybieram przez cały rok i eksperymentuję z materiałami, kolorami i ich ruchem, który może zmienić całe ujęcie. Do współpracy wybieram artystów, tancerzy, muzyków lub zwykłych ludzi, którzy mają entuzjazm i którzy mnie inspirują. Niełatwo jest znajdować się przez dłuższy czas w wodzie, czasem jest to walka ze słabościami. 
Dlaczego woda ma dla ciebie tak duże znaczenie? Po prostu ją kochasz, czy kryje się za tym coś bardziej pierwotnego? 
Kocham wodę w każdej formie. Jest dla mnie symbolem życia i spokoju, jakby białą płachtą, tłem dla moich fotografii. Nic na niej nie jest tym, na co wygląda, światło zmienia wszystko, ciała, tkaniny. W wodzie wszystko staje się magią. Woda jest dla mnie źródłem młodości i kreatywności. Tak, to jest też coś pierwotnego, jesteśmy z wody stworzeni, nasza planeta to w większości woda, rodzimy się w wodzie, ona jest nam potrzebna do życia, ona nas oczyszcza. Woda jest czymś żywym, ma pamięć. Bardzo ją szanuję.
Wystawiałaś swoje dzieła na całym świecie, ale jeszcze nie w Polsce. Kiedy zamierzasz to zrobić? 
Mam nadzieję, że wkrótce będę mogła odwiedzić Polskę. Nigdy tam nie byłam. Wyznam wam, że mam też polskie i włoskie korzenie. 

Jaki temat będzie prezentować twoja nadchodząca wystawa? Gdzie będzie można ją zobaczyć?
Wiele wystaw nie ma jeszcze potwierdzonych terminów. Jedna na pewno odbędzie się we Włoszech oraz w Minnesota Marine Art Museum. Zamierzam podróżować, jak tylko to będzie możliwe, po całej Europie. Moje nowe projekty wystartują w tym roku, ale jeszcze nie mogę o nich opowiadać. W ubiegłym zaczęłam nagrywać filmy i przygotowywać zdjęcia do wielkiego projektu. Prace nad nim nadal kontynuuję tutaj, na Hawajach.


Powiedziałaś w jednym z wywiadów: „Moim celem jest zadawanie pytań i znajdywanie zrozumienia w szaleństwie, tragedii, słabościach, pięknie i w sile ludzkiego umysłu”. Piękne słowa. To dla ciebie sens sztuki? 
Tak, sens sztuki, ale i życia. Sztuka jest życiem i życie jest sztuką. Każdy obraz czy zdjęcie jest pytaniem, na które muszę odpowiedzieć oraz drogą nowych poszukiwań, w których nurkuję.


Co sądzisz o obecnej kondycji ludzkości? Jesteś pesymistką czy optymistką? 
Oczywiście jestem optymistką. Wierzę w dobro tkwiące w człowieku. Musimy wierzyć w to, wybaczać i pracować nad sobą. Wszyscy jesteśmy piękni i moim życzeniem jest, by każdy to piękno w sobie zobaczył. Chciałabym, byśmy mogli znaleźć wybaczenie u innych i byśmy mogli wybaczyć samym sobie. Nie mam na myśli żadnych win, ale głęboką akceptację faktu, iż wszyscy jesteśmy ze sobą związani, a razem jesteśmy silniejsi. Powinniśmy brać odpowiedzialność za to co robimy, szerzyć miłość a nie zło. Wtedy zło przestanie istnieć. Cykl się zakończy. Widziałam w życiu tyle tragedii oraz ludzi, którzy się niszczą bez przyczyny, że te wspomnienia do dziś nie pozwalają mi w nocy spać. Wydaje mi się, iż ludzki umysł jest skorumpowany w jakimś stopniu i ten nasz twardy dysk jest zainfekowany. Nie wiem, czy ludzie w obecnych czasach myślą jak ja. Może sztuka, miłość i piękno mogą poprowadzić nas na inne tory rozumowania. Głęboko w to wierzę. 


Pochodzisz z Hawajów. Jak bardzo to miejsce wpływa na ciebie? 
Hawaje mnie ukształtowały. Ta ziemia leczy, mam na myśli głównie wodę. To wszystko dało mi inspirację i siłę. Dzieciństwo spędziłam w oceanie, wśród fal, kanałów i w deszczu. Zawsze świętowaliśmy tu deszcz błogo biegając podczas niego na bosaka. Często zdarzają się tu powodzie. Jedna z nich zniszczyła cześć mojego dobytku, więc na własnej skórze poznałam uzdrawiającą i niszczycielską siłę wody. 

Właściwie nikt nie myśli o Hawajach jako o wyspach sztuki, raczej utożsamiając je z oceanem i wakacjami. Które muzea poleciłabyś do odwiedzenia na wyspach? 
Fantastyczne jest Muzeum Honolulu Akademy of Art. Kocham też lokalnych artystów ceramicznych i wyrabiających garnki. Wspaniałe są też: Cedar Street Gallery i Fine Art Associates. W tych dwóch ostatnich po raz pierwszy wystawiałam swoje prace. 


Picasso twierdził, iż każde dziecko jest artystą; problemem jest, jak zostać artystą, gdy się dorośnie. Jak to wyglądało w twoim przypadku? Byłaś artystycznym dzieckiem? 
Tak, byłam bardzo artystycznym dzieckiem. Lubiłam performance, poezję, kręciłam i reżyserowałam filmy. Jeśli chodzi o stwierdzenie Picassa, podczas dorastania trochę straciłam ten talent artystyczny. Wydawało się, iż świat był przeciwko mnie, nie chciał, bym została artystką. Na szczęście na nowo odnalazłam w sobie te talenty i już wiem, że nigdy ich nie zaprzepaszczę. Każdy dorosły również może być artystą, ale musi głęboko tej sztuki w sobie szukać. Ale prędzej czy później ją znajdzie. 


Co przedstawiała twoja pierwsza fotografia, którą ktoś z zewnątrz nazwał dziełem sztuki? Pamiętasz tą osobę?
To dobre pytanie! Moje pierwsze zdjęcia przedstawiały losowo ułożone obok siebie przedmioty. Pamiętam jedynie, iż byłam w liceum muzą mojego, wtedy obsesyjnie zapatrzonego w fotografię, chłopaka. Razem wywoływaliśmy zdjęcia w łazience i to on kupił mi mój pierwszy 35 mm używany obiektyw.


W roku 2019 wygrałaś Open Photographer of the Year w konkursie Sony World Photography Awards. Jakie znaczenie ma dla ciebie ta nagroda? 
To był wielki zaszczyt i jestem bardzo wdzięczna całemu zespołowi, który na mnie zagłosował. Byli niesamowici i wspaniale się z nimi pracowało. Moje dzieło podróżowało po świecie i po internecie. Była to też okazja do poznania wielu ludzi przy okazji mojego zdjęcia Harmony. Zawsze chciałam, by tę fotografię ujrzał cały świat.


Kto miał decydujący wpływ na twoją karierę? 
Największą inspiracją są dla mnie filmy Felliniego. Zakochałam się, jeszcze jako nastolatka, w jego zapierających dech w piersiach i genialnych produkcjach. Każda ze scen wciągała mnie na tysiąc różnych sposobów. Zapierało mi dech podczas oglądania jego filmów. Baz Luhrmann jest dla mnie kolejnym źródłem inspiracji. Mam na myśli głównie sposób ujmowania tematu, ale też niezwykłe kostiumy i proces reżyserowania.


Niektórzy tańczą gdy coś w nich umiera. Inni płaczą. Efekt jest ten sam, a potem go nie ma. Są pustki tak gotowe by się napełnić, że okradają nas z przyjemności dawania. Każdego dnia wybija godzina, którą w pełni odczujesz tylko raz. Wielka Radość jest drogowskazem.

W zasadzie powinienem dokończyć rozpoczętą w poprzednim numerze opowieść o Azji, gdzie po przygodach w Malezji, na wyspie Langkawi i w Wietnamie, w Sajgonie, poleciałem do Tajlandii, ale pomyślałem sobie, że raz, co za dużo to niezdrowo, dwa, sam Bangkok to za mało, żeby napisać fajnie o tym kraju.