THE ART OF LIVING - zachwyt, inspiracja, pragnienia, zmysł, smak, ciekawość,zapach, pożądanie, piękno

W poniedziałek ja, we wtorek ja...

WYWIAD

Aktorstwo może być rodzajem terapii i sposobem na wyrażanie siebie, ale może też mieć wpływ destrukcyjny, wyzwalać ohydne cechy i niskie instynkty. To frustrujące, jeśli musisz się utrzymywać z seriali i chodzić na castingi. To bardzo egoistyczny, narcystyczny zawód, wszystko kręci się wokół własnej osi: czy zagram w tym filmie?, czy dobrze wyglądam? – mówi Borys Szyc w rozmowie z Marzeną Rowicką

 

Powiedziałeś, że aktorstwo to nie jest zawód dla młodej, wrażliwej kobiety. Dlaczego?
Nie jest to kwestia płci, ale raczej natury człowieka i jego indywidualnych predyspozycji. Aktorstwo może być rodzajem terapii i sposobem na wyrażanie siebie, ale może też mieć wpływ destrukcyjny, wyzwalać ohydne cechy i niskie instynkty. To frustrujące, jeśli musisz się utrzymywać z seriali i chodzić na castingi. To bardzo egoistyczny, narcystyczny zawód, wszystko kręci się wokół własnej osi:

czy zagram w tym filmie?, czy dobrze wyglądam? Takie Gombrowiczowskie: „poniedziałek: ja, wtorek: ja, środa: ja, czwartek: ja”. Aż w końcu przychodzi taka potrzeba, żeby uciec od tego ja.
Trzeba mieć olbrzymie szczęście, żeby dostawać ciekawe scenariusze i trafiać na odpowiednich reżyserów. A najlepiej to być Jude’em Lawem i Ryanem Goslingiem (śmiech).

Ale ty się w tym narcystycznym świecie świetnie odnalazłeś, prawie każdy reżyser chce cię mieć w swoim filmie. Otrzymałeś propozycję zagrania w ekranizacji komiksu „Funky Koval” u boku Matthew McConaugheya. Niewiele osób kojarzy cię z Płatonowem czy Hamletem, a przecież to genialne kreacje teatralne.
Bardzo lubię postać Płatonowa. Za każdym razem, kiedy staję na deskach Teatru Współczesnego i wcielam się w bohatera sztuki Czechowa „Sztuka bez tytułu”, działa na mnie jak terapia. Płatonow jest...

Trendy
CZERWIEC 2017 TRENDY ART OF LIVING KULTURA SZTUKA DESIGN FILM MODA FOTOGRAFIA OPINIE MUZYKA TEATR SPORT ZDROWIE ARCHITEKTURA KUCHNIA