THE ART OF LIVING - zachwyt, inspiracja, pragnienia, zmysł, smak, ciekawość,zapach, pożądanie, piękno

Kiedy Robert De Niro nazwał mnie Judaszem

WYWIAD

Czego nauczyłem się dzięki Robertowi De Niro, który zbeształ mnie w obecności najbardziej wpływowej grupy ludzi, jakich spotkałem? Po pierwsze, że mogę stawić czoło takiej konfrontacji wobec osób, które go uwielbiają, a dla których ja pozostaję anonimowy. Po wtóre, doświadczyłem, jak ważne jest, aby walczyć o swoje racje, gdy ktoś na ciebie nastaje. A oto jak do tego doszło

 

Z okazji urodzin Ala Pacino jego dziewczyna wydawała przyjęcie. Lista zaproszonych gości była imponująca. Pośród wielkiej grupy zgromadzonych znalazły się takie tuzy jak Barbra Streisand, Whoopi Goldberg, Michelle Pfeiffer, Madonna, Phil Spector, Richard Harris, Andy García, naturalnie sam Al Pacino i wreszcie on, Robert De Niro. Gdy tylko z żoną wkroczyliśmy do living roomu, który już był wypełniony po brzegi gwiazdami wszelkiej maści, szepnąłem do niej: „Czy chcesz wyjść?”.
Zapytałem tak, gdyż było to dla mnie nieco zaskakujące i przygniatające. Nie byłem przygotowany na tak huczne party.

Na urodzinach u Pacino  
Al Pacino, z którym się przyjaźnię, nie wspomniał nic o takim wymiarze imprezy. Spodziewałem się raczej intymnej atmosfery, niźli przyjęcia, na które zawita cała gala aktorska, jak gdyby zstępując prosto z kinowych ekranów do Pacinowego living roomu. W chwili

gdy wsłuchiwałem się w opinię małżonki w kwestii pozostania na party, wpadłem na Jacka Nicholsona.

Zanim na dobre zdołałem się wytłumaczyć z niezręcznego zderzenia, zostałem odciągnięty przez Warrena Beatty’ego, z którym jakiś czas temu przeprowadziłem wywiad, by po chwili już znaleźć się w towarzystwie Barbry Streisand, użalającej się nad jedną z ostatnich kreacji Ala Pacino. Byliśmy jednak na jego przyjęciu urodzinowym. Bardzo cenię ją za to, iż ignorując konwenanse, zawsze mówi to,
co czuje. Tym razem jednak nie mogłem jej wesprzeć z wiadomych powodów, tym bardziej że właśnie dostrzegłem Ala, który konwersował z De Niro.
„Chodź”, powiedziałem do małżonki. „Przedstawię cię Robertowi”.
Z De Niro spędziłem miesiące w LA i Nowym Jorku, przygotowując jego pierwszy obszerny wywiad, który ukazał się następnie w „Playboyu”. Nie była to bułka z masłem, jako że aktor znany był z niechęci do rozmów, w szczególności na własny temat. Pierwsze nasze spotkanie odbyło się w Chateau Marmont w Hollywood, dokładnie w tym samym bungalowie, w którym przedawkował John Belushi.

Pamiętam moje zaskoczenie, gdy wchodząc, zastałem w pokoju dwie duże maszyny treningowe sprowadzone specjalnie na życzenie De Niro. Pamiętam też nerwowość towarzyszącą temu spotkaniu
Trendy
CZERWIEC 2017 TRENDY ART OF LIVING KULTURA SZTUKA DESIGN FILM MODA FOTOGRAFIA OPINIE MUZYKA TEATR SPORT ZDROWIE ARCHITEKTURA KUCHNIA