THE ART OF LIVING - zachwyt, inspiracja, pragnienia, zmysł, smak, ciekawość,zapach, pożądanie, piękno

Breakfast with sir Anthony

WYWIAD

Kiedy Anthony Hopkins wrócił z Anglii, gdzie zakończył zdjęcia do filmu „Wilkołak” z Beniciem del Toro w roli tytułowej, zadzwonił do mnie, żeby porozmawiać o kolejnym projekcie, którym był zainteresowany. Nie spodziewałem się tego telefonu, choć jesteśmy z Hopkinsem w stałym kontakcie. Umówiliśmy się na śniadanie w Peninsula Hotel w Beverly Hills. Czeka łem przy stoliku, a gdy wszedł, szczęka mi opadła. – Nie poznaję cię! – powiedziałem. – Gdzie druga połowa Anthony’ego? Czy to znaczy, że na moje pytania będziesz odpowiadać tylko połowicznie? – Tak – zaśmiał się Hopkins. – Chyba nie mam innego wyjścia Byłem w szoku, tak szczupło wyglądał. Hopkins nigdy nie był gruby, ale zawsze był „ubity”. Aktor, który usiadł przede mną w Peninsula, wyglądał jak cień tego, którego oglądaliśmy na ekranie przez ostatnie trzy lata. – Zrzuciłem 43 kilogramy – powiedział. – Najwyższy czas. Zacząłem tracić entuzjazm do różnych rzeczy. Po prostu nie czułem się dobrze. Brak energii. Złe odżywianie. Życie uciekało mi przed nosem. Stella, moja żona, znalazła dla mnie właściwą dietę i nadwaga zniknęła. Teraz ważę 73 kilogramy. Wystarczyło zrezygnować z cukru, ryżu, chleba i makaronu. Czuję się świetnie, znowu angażuję się w różne projekty: komponuję muzykę, maluję, koncertuję, wystawiam swoje obrazy, wykładam na UCLA [University

of California, Los Angeles], pracuję z bezdomnymi i gram w filmach. Staram się żyć jak najlepiej, nie narzekam. Czuję się doceniony i doceniam obecność Stelli w moim życiu. Czuję się dobrze we własnej skórze. Zasłużyłem na ten stan, próbowałem go osiągnąć przez wiele lat. Stella jest jego trzecią żoną. Spotkali się w roku 2000, w tym samym roku zrezygnował z angielskiego obywatelstwa, aby stać się w pełni Amerykaninem. Wzięli ślub w 2003 roku; po dwóch nieudanych związkach małżeńskich ten trzeci dał mu namiastkę szczęścia. Przez długi okres w życiu Hopkinsa szczęście nie było częścią równania. Dorastał w Wales. Był synem piekarza. Okoliczne dzieciaki poniżały go, doprowadzając do tego, że Hopkins czuł się gorszy od nich. Źle wspomina szkolne czasy. – W szkole byłem małym idiotą. Nie wiedziałem, czego się ode mnie oczekuje. Nie byłem popularny. Właściwie w ogóle nie miałem przyjaciół. Nie chodziłem nawet na własne imprezy urodzinowe. Kiedy miałem 11 lat, rodzice posłali mnie do szkoły z internatem. Na miejscu nie odezwałem się do nikogo przez cztery tygodnie. Nie mogłem znieść, jak inne dzieciaki zerkały na mnie spode łba. Nauczyciele mnie bili. Dyrektor wezwał mnie kiedyś do siebie na dywanik, ale nie odezwałem się ani słowem. Jedyną rzeczą, jaką się zajmował, było naśladowanie zachowań swoich nauczycieli: przedrzeźniał ich chód, głosy, sposób operowania ciałem i maniery
Trendy
PAŹDZIERNIK 2016 Jesień… ach to ty! Ewa Ewart, Vivienne Westwood, Angelina Jolie, Marc Newson, Design, moda, filmy, sztuka życia!