THE ART OF LIVING - zachwyt, inspiracja, pragnienia, zmysł, smak, ciekawość,zapach, pożądanie, piękno

„Wszyscy kogoś gramy” - wywiad z Janem Englertem

WYWIAD

Marzena Rowicka: Oscar Wilde powiedział, że prawdą o człowieku jest mit, jaki wokół siebie tworzy, a nie to, co myśli czy robi. Czy pan próbuje kreować swój wizerunek?

Jan Englert: Wszyscy kreujemy wizerunek, nie tylko w życiu zawodowym, ale i prywatnym, szczególnie wtedy, kiedy podejmujemy jakąś grę. Ważne jest, żeby wyraźnie rozgraniczyć, co jest mitem, a co prawdą. Chcąc zabłysnąć przed znajomymi, powtarzając anegdoty, konfabulujemy, coraz bardziej je upiększamy. 99% ludzi po 10 latach takich opowiadań wierzy we własne pomysły, które nie mają już nic wspólnego z prawdą. Umiejętność odcedzenia mitu od rzeczywistości jest chyba całą tajemnicą normalności.

Nigdy nie zabiegał pan o to, aby stać się bożyszczem tłumów, nie chcąc być traktowany jak aktor komercyjny. Nie jest pan także zwolennikiem ulegania gustom publiki oraz wdzięczenia się do niej. Amant, który chodzi pod prąd – tak o panu pisano. To wciąż prawda?

„Nigdy nie zabiegałem” – to za dużo powiedziane. Kiedyś przecież nosiłem halabardę, wprawdzie nie podlizywałem się, nie kłaniałem w pas, ale marzyłem o tym, żeby być popularnym. Tak mi się szczęśliwie w życiu ułożyło, że w wieku 27 lat stałem się znany dzięki roli w „Kolumbach”. Chociaż może nie jestem tak utalentowany jak niektórzy moi koledzy, to ani o popularność, ani o role, ani

o pieniądze nie musiałem zabiegać, to rozgrywało się gdzieś poza mną. Jestem szczęściarzem.

Kazimierz Kutz powiedział, że pachnie pan XIX wiekiem i dlatego pasuje do Teatru Narodowego. Lepiej czuje się pan na scenie niż na planie filmowym?

Kazimierz Kutz zawsze miał oryginalne sformułowania. Tak, owszem, gdybym mógł wybierać, chciałbym żyć właśnie w tamtych czasach, ale pod warunkiem, że byłbym dobrze urodzony i bogaty. Wtedy obowiązywał kodeks honorowy, zasady fair play, prawdziwe, a nie udawane, wykształcenie, szarmanckość w stosunku do płci przeciwnej, romantyzm. W tym sensie jestem IX-wieczny. Myślę jednak, że Teatr Narodowy w ostatnim czasie stał się bardzo nowoczesny. Można tu zobaczyć repertuar nie tylko klasyczny, sprzed wieków, ale również współczesne sztuki.

Podjął się pan kierowania Teatrem Narodowym. To bardzo trudne i niezwykle stresujące zajęcie. Jak udaje się panu opanować skomplikowaną machinę, jaką jest teatr? Wystawienie sztuki to przedsięwzięcie nie tylko artystyczne, ale również biznesowe. Czy dzisiaj w ogóle może się ono obejść bez sponsorów?

Jeśli chodzi o teatry repertuarowe, to, może z wyjątkiem musicalowego Broadwayu, wszystkie są dotowane. W Londynie, w National Theatre, jeśli Jeremy Irons ma kontrakt na dwa miesiące, po upływie tego terminu odchodzi, a sztuka, w której grał, zostaje sprzedana
Trendy
PAŹDZIERNIK 2016 Jesień… ach to ty! Ewa Ewart, Vivienne Westwood, Angelina Jolie, Marc Newson, Design, moda, filmy, sztuka życia!